Twój cyfrowy sobowtór

02.01.2010

Czy zdarzyło ci się szukać w Google informacji o samym sobie i trafiłeś na kogoś, kto ma takie same imię i nazwisko, ale nie nie jest tobą? To twój sobowtór z Google (Googlegänger) – siecowy sobowtór. Może nawet nie istnieć realnie: może to być fikcyjna postać z książki, filmu, gry komputerowej…

Mam sporo siecowych sobowtórów – znani to między innymi polityk PiS i warsawianista. Znalazłem nawet dwie osoby, które urodziły się w tym samym roku… Nic dziwnego, sporo osób o moim nazwisku liczy się w setkach tysięcy. A czy ty masz swojego sieciowego sobowtóra? Może nawet poznałeś go osobiście?

Źródło: Jessica Bennet, Do yo know your Googlegänger?, Newsweek, 21 października 2007.


Zmiany i zmiany

09.12.2009

Przez ostatni miesiąc zmieniło się nieco na moich stronach, czy też w moich projektach, jak je nazywam. Mam nadzieję, że to dobry kierunek zmian.

Zmieniłem system zarządzania zawartością (CMS) stojący za Blogosfery.pl. Jest to obecnie Artemida CMS, system stworzony przez Karinę Radecka-Mikulicz. Przechodzenie na nowy system trwało od listopada 2009, nie zakończyło się jeszcze. Dodałem już niemal całą treść ze starej wersji strony, przygotowywanej w Lotus Domino. Są też nowe artykuły i artykuły przeniesione z Labirynty.net. Zmienił się nieco projekt graficzny. Więcej zmieniło się po drugiej stronie – w tym co może ten CMS i jak ma tego dokonać.

Podobnie jak z innymi systemami informatycznymi, nie ma idealnych systemów zarządzania zawartością. Są tylko takie, które w mniejszym lub większym stopniu spełniają nasze oczekiwania. A te z kolei są wyznaczane przez treści, które mają być za pomocą CMS publikowane i pewną wizję zleceniodawcy – twórcy serwisu, osoby piszącej specyfikację systemu. Moja wizja, nie co tu ukrywać, kształtowała się długo – od połowy 1996 roku, gdy rozpocząłem przygotowania do publikacji Winter.pl dzięki oprogramowaniu nazywającemu się wtedy jeszcze Lotus Notes. Mam więc spore wymagania wobec nowych systemów – by oddawały to, co już sam zrobiłem i to, co chciałbym tam miec do dyspozycji.

Później na tej samej platformie powstały aplikacje publikujące strony Słowa i linie, Altamagusta.pl, Demopol.pl, Blogosfery.pl, nieistniejąca już strona prywatna i polska strona internetowa firmy Compaq. Sporo się nauczyłem w tych kolejnych projektach. Jednocześnie moim głównym celem było nie tworzenie CMS, ale wprowadzanie treści, która ma być publikowana w Internecie. Jestem przede wszystkim autorem, a tylko w małym stopniu programistą i webmasterem.

Poznałem też inne systemy CMS – zarówno podczas mojej pracy zawodowej w HP, jak i podczas prywatnych poszukiwań. Sporo czasu miałem bloga na Blog.pl. Blisko półtorej roku prowadzę blogi z wykorzystaniem WordPress – zarówno na WordPress.com jak i własnej instalacji. Miałem krótką przygodę z systemem Joomla i kilkoma innymi… zawsze ciekawią mnie nowe, znalezione w Internecie rozwiązania, w ostatnich dniach była to platforma blogowa Blog.com.

Istnieje niekończąca się dyskusja o tym, co jest lepsze – zainstalowanie istniejącego systemu CMS czy zlecenie napisania go od początku. W rzeczywistości istnieje jeszcze trzecie wyjście – wybór istniejącego systemu i zmiany w nim, mniej czy bardziej daleko idące. I to właśnie to trzecie wyjście wybrałem, decydując się na pracę z Artemida CMS.

Zainstalowanie istniejącego systemu CMS stawia ogromne zadanie przed twórcą strony czy też zespołem wdrożeniowym. Nie ma systemu CMS, który jest z miejsca dobrze przygotowany nawet do najprostszych zadań. Wybierając gotową platformę, taką jak Blog.pl czy WordPress.com decydujemy się na pewien kompromis – a w moim odczuciu nawet na liczne kompromisy. Wybierając gotowy skrypt – instalowanie CMS na własnym hostingu – decydujemy się na sporo pracy w przystosowaniu go do swoich potrzeb. Jest to trudne, bo ściera się tu wizja twórcy systemu z wizją autorów treści – a często elementem pośrednim, choć nie poślednim, jest programista dokonujący zmian.

Napisanie CMS od początku to jeszcze większe wyzwanie dla obu stron. Koszt, czas, kompetencje programistów, umiejętność porozumiewania się z twórcami zawartości są tu istotnymi czynnikami. Robiłem to pisząc CMS dla własnych stron, ale tu proces komunikacji był szybki – problem był tylko z czasem i umiejętnością wdrożenia zmian. Rezultatem jest kilka tysięcy stron opublikowanych w Internecie, ale też nabyte po latach przekonanie, że nie jestem w stanie robić dwóch rzeczy jednocześnie – tworzyć treści i narzędzia do ich publikacji.

Dlatego właśnie wybrałem istniejący, polski system CMS i drogę wskazywania w nim zmian, które będą realizować moją wizję. Będą pozwalały lepiej publikować tworzone przeze mnie treści i dotrzeć do odbiorców w Internecie, a może i poza nim. Nie jest to proste – tylko w ciągu miesiąca wskazałem na kilkadziesiąt poprawek, a jeszcze nie poznałem wszystkich zakątków tego systemu. Zdecydowałem się zacząć od niewielkiej witryny, jaką są Blogosfery.pl, starając się przygotować grunt pod większe, liczące ponad tysiąc opublikowanych stron – Winter.pl i Altamagusta.pl. Jestem z tego przystosowywania Artemida CMS do moich potrzeb na razie zadowolony – choć to dopiero początek.

Zetknięcie się z obcym systemem CMS jest dla mnie – tworzącego i wykorzystującego od kilkunastu lat narzędzia do publikacji w Internecie – ciekawym doświadczeniem. Zwłaszcza z takim CMS, który mogę kształtować. To inna wizja, inny sposób myślenia, inne rozumienie spraw. Nowe. Czasem według mnie niepotrzebne – ciekawostką byłoby policzyć, ilu funkcji tego systemu zastanych na początku do dziś nie wykorzystuję. Na przykład czasu zakończenia publikacji – jest to funkcja z pewnością użyteczna, logicznie w nim umieszczona. Ale ja nie chcę, by moje publikacje zniknęły z Internetu za moją sprawą. Doceniam funkcję tego sustemu, o których nie pomyślałbym, a szczególnie te, o których myślałem, ale były poza zakresem moich możliwości technologicznych. I pojawiają się nowe pomysły. Mam dobre przeczucia na najbliższy rok, choć też i obawy.

Chciałbym opisać szerzej, co mi się podoba w tym systemie, a to co nie podoba jak najszybciej z niego usunąć. Oczywiście nie stanie się to w jeden dzień. Ciekawy, jak mi się wydaje, jest też sam proces wprowadzania wszelkich zmian, krystalizowania się wizji i ich realizacji. O tym – niedługo.


Dokąd prowadzi Facebook?

06.12.2009

Tylko jedna z gier online dostępnych na stronach Facebooka ma więcej użytkowników niż jego konkurent w świecie społeczności internetowych – Twitter, podaje serwis TechRadar.

Serwis społecznościowy Facebook ma 350 milionów użytkowników. 200 miliardów stron serwisu jest miesięcznie pokazywane użytkownikom Internetu. Dziennie jest wysyłanych wewnątrz niego 1,6 miliarda wiadomości. 2,5 miliarda zdjęć jest miesięcznie dodawanych przez jego użytkowników.

Na Facebooku dostępnych jest ponad 90 tysięcy aplikacji, w tym wiele bardzo popularnych gier i konkursów. Jedna z najpopularniejszych gier online – symulacja farmy Farmville – ma 69 milionów aktywnych użytkowników na całym świecie. “To więcej niż ma Twitter” – podkreśla Trevor Johnson, szef strategii i planowania firmy tworzącej Facebook.

I dodaje: “Korzystanie z Facebooka nie polega tylko na dodawaniu zdjęć i zdobywaniu przyjaciół. Staje się zintegrowany z naszym życiem”.

Czym stał się już Facebook? Czym się staje? Pojawiają się głosy, że jest czymś więcej niż serwis społecznościowy, że zastępuje tak wiele potrzeb użytkowników Internetu i usług je realizujących, że staje się dla swoich użytkowników najważniejszym miejscem w sieci. Pochłania im coraz więcej czasu. Staje się tak ważnym narzędziem jak telefon komórkowy czy poczta elektroniczna. Tworzy niemal nowego człowieka: marzenie każdej utopii.

Z drugiej strony wiele osób nie potrzebuje tak szczegółowego, ciągłego wglądu w życie innych, nawet najbliższych znajomych i rodziny. Traktują go jak kolejne narzędzie w Internecie, z którego czasem korzystają. Nie jest on dla nich jedynym źródłem informacji o ludziach wokół nich. albo po prostu go nie rozumieją, nie potrafią z niego korzystać. Czy to znaczy, że są cyfrowo wykluczeni z tej nowej sieciowej społeczności rozciągającej się na cały świat?

Źródło: Marc Chacksfield, Facebook: FarmVille is bigger than Twitter, TechRadar, 2 grudnia 2009.