Trzydzieści lat komputera osobistego

30.06.2008

Prekursor dzisiejszego PC nie miał monitora, klawiatury ani twardego dysku, ale zachwycił elektroników, umożliwiając tworzenie prostych programów za pomocą przełączników i diod.

Komputer osobisty (PC) liczy sobie ponad trzydzieści lat. Protoplastę urządzenia, które zrewolucjonizowało świat, można zobaczyć w największym na świecie muzeum komputerowym – Heinz Nixdorf Museums Forum w niemieckim Paderbornie.

W styczniu 1975 roku czasopismo Popular Electronics przedstawiło urządzenie Altair 8800, skonstruowane przez Eda Robertsa z Nowego Meksyku i zaoferowane entuzjastom do samodzielnego montażu za 397 ówczesnych dolarów – przypomina niemieckie muzeum.

Prekursor dzisiejszego PC nie miał monitora, klawiatury ani twardego dysku, ale zachwycił elektroników, umożliwiając tworzenie prostych programów za pomocą przełączników i diod.

Także Bill Gates, twórca firmy Microsoft, swoje pierwsze programy pisał na Altairze.

Popularność Altaira nigdy nie wyszła jednak poza grono entuzjastów. O możliwościach komputera osobistego opinia publiczna dowiedziała się znacznie więcej, gdy w 1978 roku pojawił się Apple II. A prawdziwym przełomem był dopiero pierwszy komputer osobisty firmy IBM w 1981 roku.

W niemieckim muzeum Altair jest jednym z eksponatów obszernej wystawy, dokumentującej historię komputerów osobistych. Pokazano komputery Sinclair ZX 80, Commodore C 64 oraz TRS-80. Zwiedzający mają okazję wypróbowania historycznych, dziś już zapomnianych systemów operacyjnych i gier komputerowych.

Źródło: PAP, mat, Poczciwy PC-et ma 30 lat, Onet.pl, 4 stycznia 2005.


Obrońcy fok w Internecie

29.06.2008

W Internecie kształtują się nowe więzi społeczne, inne od tych tradycyjnych zależnych od naszej pozycji w świecie realnym:

„Przebywanie w świecie Internetu to zawsze jednak komunikowanie się z innymi ludźmi; to coraz bardziej sposób na tworzenie nowych typów relacji pomiędzy ludźmi, konstruowanie ich w poprzek tradycyjnych więzi, do niedawna determinowanych przez związki przestrzenne: lokalne, narodowościowe czy powiązania zawodowe. Zauważa się na przykład, że relacje nawiązywane dzisiaj w cyberprzestrzeni ponad granicami i kontynentami w oparciu o jakąś jednoczącą ideę, cel czy nawet głupi fantazmat mają charakter bardziej trwały i silniej determinują zachowania ludzkie niż tradycyjne więzi społeczne. Obrońców fok oraz wielorybów z Polski i Australii, połączonych ideą walki o równowagę ekologiczną, łączy zapewne dzisiaj więcej niż sąsiadów mieszkających na tym samym osiedlu domków jednorodzinnych.

Siła relacji wirtualnych, spychających na margines dotychczasowe więzi społeczne, skłania nawet do przekonania, że wbrew temu, co jeszcze niedawno zakładano, łatwość tego typu komunikacji będzie oddziaływać negatywnie na realne relacje międzyludzkie, osłabiając naturalne dotychczas powiązania w społecznościach lokalnych, a w efekcie utrudniać tworzenie autentycznego społeczeństwa obywatelskiego” – wskazuje profesor Marek Safjan, były sędzia i prezes Sądu Najwyższego.

Pytanie tylko: czy te więzi w społecznościach lokalnych istniały? Czy już wcześniej nie zostały rozbite przez liczne zmiany miejsca zamieszkania, obcość w wielkich miastach i na emigracji, kolejne środki masowego przekazu zamykające ludzi w domach?

Źródło: Marek Safjan, Realne i wirtualne, Newsweek, 22 czerwca 2008.


Trzydzieści lat reklamowych e-maili

28.06.2008

3 maja 2008 roku minęła trzydziesta rocznica wysłania pierwszego e-maila reklamowego, zwanego dziś spamem.

Autorem pierwszego listu elektronicznego z niechcianą wiadomością reklamową był Gary Thuerk z amerykańskiej firmy komputerowej Digital Equipment Corporation. Thuerk wysłał 3 maja 1978 roku reklamowego e-maila do 393 amerykańskich użytkowników sieci Arpanet. Wiadomość zawierała reklamę Digital Equipment Corporation. Odbiorcy nie mieli żadnych problemów z identyfikacją autora spamu; Gary Thuerk wysłał go z osobistego adresu e-mail.

Jednak dopiero w 1994 roku rozesłano pierwszy naprawdę masowy spam. Para prawników ze stanu Arizona w USA – Lawrence Canter i Martha Siegel – opublikowała posting reklamowego swojej kancelarii w sześciu tysiącach grup dyskusyjnych sieci Usenet. Sukces biznesowy tej akcji sprawił, że wkrótce Canter i Siegel napisali poradnik dla przyszłych spamerów… który stał się oczywiście bestsellerem.

Obecnie ze stu dwudziestu miliardów wiadomości e-mail wysyłanych dziennie, aż osiemdziesiąt procent to spam. Nic nie wskazuje, aby zjawisko to miało się skończyć. “Cztery lata temu Bill Gates obiecywał, że świat uwolni się od niechcianych wiadomości w przeciągu dwóch lat. Niestety, nie sprawdziło się” – mówi Marcin Majerek z serwisu Domeny.pl. I dodaje: “Co więcej, wraz z rozwojem spamu e-mailowego, zaczyna rozwijać się spam komórkowy, choć na razie głównie w Azji”.

Według firmy analitycznej Ferris Research, w 2008 roku na walkę ze spamem wydanych zostanie sto czterdzieści miliardów dolarów. Koszty te poniosą głównie dostawcy usług internetowych, zmuszeni do rozwijania zaawansowanej technologii filtrowania wiadomości.

Źródło: Tzrydziesta rocznica pierwszego maila reklamowego, Domeny.pl, 2 maja 2008.


Nagrodzona blogerka z Kuby

27.06.2008

Kubańskie władze odmówiły przyznania wizy autorce bloga, która chciała polecieć do Hiszpanii w celu odebrania prestiżowej nagrody dziennikarskiej. Yoani Sanchez na skutek decyzji władz musiała odwołać zaplanowany lot – poinformowała agencja AFP.

“To kolejny sposób na przypomnienie nam, ze jesteśmy małymi dziećmi potrzebującymi zgody rodziców na wyjście z domu” – stwierdziła Sanchez, która nie będzie mogła osobiście odebrać prestiżowej nagrody Ortega y Basset, przyznawanej co roku przez hiszpański dziennik El Pais.

Gazeta uhonorowała Kubankę, prowadzącą bloga Generacion Y, opisującego codzienną niedolę mieszkańców wyspy, za “żywy” styl pisania oraz za “przebiegłość” w pokonywaniu przeszkód stojących na drodze wolności słowa na Kubie.

Generacion Y umieszczony na niemieckich serwerach, jest najpopularniejszym kubańskim blogiem internetowym. Miesięcznie notuje on około 1,2 miliona odwiedzin.

Źródło: Kuba odmawia wizy nagrodzonej blogerce, WirtualneMedia.pl, 8 maja 2008, za: AFP.


Odwiedzanie kokpitów na Blip.pl

26.06.2008

Drugą z nowych funkcji na Blip.pl jest sekcja pokazująca, kto odwiedza kokpit danego użytkownika, czyli miejsce pokazujące jego statusy i publiczne wiadomości.

Pokazuje ona, jaki użytkownik Blipa i kiedy odwiedzał dany kokpit; aktualny gość jest znaczony na zielono.

Tą funkcję odwiedzania uzupełnia pewne zabezpieczenie prywatności: można zaznaczyć u siebie, że nie będzie pokazywany nick i awatar, pozostanie enigmatyczne stwierdzenie “anonim”. Ilustruje to nieźle dwie drogi, którymi wydaje się podążać jednocześnie Blip.pl, pierwsza to coraz więcej o społeczności, druga to coraz mniej o tych, którzy są jednocześnie ciekawi innych a mało chcą pokazać siebie – którą poniekąd wyznaczył serwis Vagla.pl.

To obserwowanie, kto na ciebie patrzy z otwartego okna po drugiej stronie ulicy daje dość interesujące efekty, przypominające nieco dokładną analizę statystyk dostępu dla blogów. Ale też niewątpliwie, w swej formie jawnej, jest kolejną funkcją społecznościową.

Z drugiej strony pewne funkcje prywatności wydają się potrzebne. Po tych dwóch zmianach, wybór publicznej czy prywatnej wiadomości, pokazania swego awatara czy pozostania anonimem, jest swego rodzaju deklaracją. Pokazaniem sposobu myślenia.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.