Gazeta Wyborcza zamieściła wczoraj interesujący artykuł Dominiki Pszczółkowskiej, “Europarlament uważa, że blogi są groźne”.
Dotyczy on blogów, sfery “której wielką zaletą jest właśnie to, że jest całkowicie niezależna”. Obawy deputowanych wzbudza kwesita autorstwa blogów, a raczej nacisków, na jakie są poddawani ich autorzy.
“Zachęcamy do dobrowolnego znakowania blogów, by jasne były zawodowe i finansowe interesy oraz odpowiedzialność ich autorów i wydawców” – napisali eurodeutowani w raporcie “O koncentracji i pluralizmie mediów w UE”, który przyjęła na początku czerwca 2008 roku komisja kultury.
“Popieram pluralizm mediów, szczególnie nowych mediów, których część stanowią blogi. Chciałabym jednak, by było jasne, kto za nimi stoi” – wyjaśnia autorka raportu, estońska socjalistyczna eurodeputowana Marianne Mikko.
Parlament Europejski nie jest jednak jedynym, podkreśla Gazeta Wyborcza, który dostrzega problemy wynikające z rosnącego wpływu blogów. Brytyjskie Narodowe Stowarzyszenie Dziennikarzy opracowuje kodeks postępowania, pod którym będą mogli podpisywać się blogerzy, a w zamian otrzymywać specjalne oznaczenie.
O tym, jak wielka jest siła oddziaływania blogów na tradycyjne media, świadczą opublikowane wyniki sondażu na zlecenie Oriella PR Network. “Wpływ blogosfery na europejskie dziennikarstwo jest wyraźny. Prawie jedna czwarta dziennikarzy regularnie cytuje dziś blogi w swych artykułach. Jedna trzecia twierdzi, że wykorzystują blogi do zbierania informacji do artykułów”.
Źródło: Dominika Pszczółkowska, Europarlament uważa, że blogi są groźne, Gazeta Wyborcza, 24 czerwca 2008.
Opublikował/a Jaroslaw Zielinski