Coraz więcej z naszego życia odbywa się w rzeczywistości wirtualnej, w Internecie. Pojawia się więc nieuchronnie problem, co stanie się ze zgromadzonymi w Internecie informacjami po śmierci ich właściciela.
“…im więcej naszego życia przenosi się do cyberprzestrzeni, umieszczane daleko od naszych domów, zaczynamy zastanawiać się, jak zadysponować tymi strzępkami informacji” – mówi Jonathan Zittrain, profesor w Berkman Center for Internet & Society na amerykańskiej uczelni Harvard Law School.
Listy w skrzynkach pocztowych umieszczonych na portalach, galerie zdjęć, strony internetowe, blogi… dostęp do nich ma ich właściciel, legitymujący się nazwą użytkownika i hasłem. Jak ma postąpić dostawca usługi, gdy ów właściciel umrze, nie pozostawiając nikomu hasła, a nieraz i instrukcji, jak postąpić ze swoimi cyfrowymi dobrami?
Justin M. Ellsworth, żołnierz amerykańskiej piechoty morskiej, zginął w listopadzie 2004 roku w Iraku. Jego ojciec toczy walkę z Yahoo o konto pocztowe swego syna, założone na tym portalu. Ojciec chce, by znajdujące się w tej skrzynce listy zostały wydrukowane i umieszczone w albumie. Yahoo twierdzi, że ujawnienie listów naruszyło by prywatność poległego żołnierza i tych, z którymi korespondował. „Zapewniamy każdą osobę, która ma u nas konto pocztowe, że będziemy traktować zawartość ich listów jako poufną” – mówi Mary Osako z Yahoo. Czy sprawa ta rozstrzygnie się w sądzie?
Inni usługodawcy kont pocztowych starają się wyjść naprzeciw prośbom bliskich o dostęp do kont pocztowych ich zmarłych krewnych czy małżonków. Nie zawsze jednak może to być dobre rozwiązanie.
„Ludzie mogą zdecydować, że pewne sprawy powinny być trzymane w tajemnicy przed członkami rodziny dla ich dobra” – mówi Peter Sire, profesor prawa z Ohio State University. „Mogą znać tajemnice członków rodziny, które im powierzono: siostra miała aborcję, ojciec był już raz ożeniony…”
Konieczne więc się wydaje pytanie użytkowników Internetu zakładających konta pocztowe, czy i komu mają być ujawniane listy ze skrzynki po śmierci ich właściciela.
Dziesiątki lat prawnych doświadczeń dotyczą dysponowania fizycznymi dobrami w sytuacji, gdy nie ma testamentu. Inaczej jest z dobrami rozproszonymi w Internecie. Najprostszym rozwiązaniem jest pozostawienie swym bliskim hasła i innych danych pozwalających na dostęp do owych usług. W przeciwnym przypadku krewni zmarłego i usługodawca muszą dojść do pewnego kompromisu, niełatwego dla obu stron.
Źródło: AP, Digital inheritance raises legal questions, CNN.com, 24 grudnia 2004.
O tym także: Marta Klimowicz Życie po śmierci w sieci.
O śmierci i stronach w Internecie także w Wyznania dla spadkobierców.