„W zeszłym roku zaśpiewałaś na żywo w popularnej interaktywnej grze „Second Life”. Dotąd żaden znany artysta nie miał tam swojego awataru, czyli ludzkiej postaci.
- To było kapitalne! Uważam, że mój awatar jest znacznie fajniejszy ode mnie prawdziwej. Dzięki Second Life poczułam się, jakbym dostała do ręki lalkę, mogę nią manipulować, ubierać, sterować nią. Niestety, ciągle jeszcze ma za mało ekspresji. Muszę pokombinować przy twarzy, żeby była bardziej realistyczna.
Ale ogólnie to świetna rzecz, można dotrzeć do ludzi, z którymi inaczej nie możesz się skomunikować. Widzę tu ogromną przyszłość. Gdybym tak mogła wysłać swojego awatara w trasę, mogłabym dotrzeć do milionów Polaków, nie ruszając się z sypialni… Śpiewałabym naprawdę, ale za jego pośrednictwem”.
Źródło: Z Suzanne Vega rozmawiał Filip Łobodziński, Poetka w awatarze, Newsweek, 10 czerwca 2007.