„Był sobie raz pewien młody człowiek, który się nazywał Tom Anderson. Studiował sztukę, jak zwykły użytkownik nie miał pojęcia o komputerach, naciskał klawisze i coś mu tam na ekranie wyskakiwało.
I nagle został okrzyknięty pionierem elektronicznego „uspołecznienia sieciowego” i protoplastą „drugiej rewolucji internetowej”. Jego prywatny w zamyśle blog w ciągu dwóch lat przerodził się w firmę MySpace, tłumnie odwiedzaną przez młodych i bardzo młodych internautów. Rupert Murdoch kupił ją w lipcu 2005 roku za 580 milionów dolarów.
Takich przypadków jest sporo, i ceny szczęśliwych pomysłów sięgają baśniowych wyżyn. Nauka stąd prosta – szczęśliwy pomysł wart jest więcej niż lata żmudnych wysiłków. Tyle że nie da się zgadnąć z góry, co się okaże dobrym pomysłem. Najlepsza strategia to nie ustawać w próbowaniu” – stwierdza Zygmunt Bauman.
Źródło: Z Zygmuntem Baumanem rozmawia Marcin Fabjański, Cenna jest dłoń przyjaciela, Przekrój, 19 grudnia 2006.