Ponad rok po globalnym sukcesie sklepu muzycznego iTunes Apple koncerny nagraniowe zdały sobie sprawę z potencjału marketingowego Internetu.
Warner Music w dziedzinie marketingu ulicznego postanowił korzystać niemal wyłącznie z Internetu. Marketing uliczny wykonywany jest grupy fanów, studentów i opłacanych firm PR, które rozprowadzają darmowe utwory promocyjne, rozmawiają ze słuchaczami o nowych albumach i korzystają z usług trendsetterów. Debiut najnowszej płyty R.E.M. miał miejsce nie w sklepach muzycznych na całym świecie, ale w społeczności internetowej MySpace liczącej sześć milionów członków.
Kilka wydawnictw muzycznych zaczęło oferować promocje twórcom bardziej poczytnych blogów. Nie bezinteresownie. Wydawnictwa liczą na to, że autorzy blogów wspomną o nowych płytach na swoich łamach.
Coraz mniejszą popularnością cieszy się za to rozsyłanie e-mailem informacji o nowościach płytowych. Takie wiadomości często są odbierane przez użytkowników jako spam. Koncerny muzyczne eksperymentują więc z SMS-ami i komunikatorami internetowymi. „Ktoś, kto ma stu znajomych w komunikatorze i może im wszystkim powiedzieć o nowym zespole dysponuje potężną mocą” – tłumaczy serwisowi CNet Syd Schwarz, wiceprezes Virgin Records America.
Przyjmowanie przez autorów blogów produktów koncernów muzycznych czy choćby korzystanie z promocyjnych cen płyt czy biletów na koncerty jest kontrowersyjne. Rodzi się podejrzenie, że pozytywna notka o płycie czy nowym wykonawcy wynika nie tylko ze względów merytorycznych. Z drugiej strony taka współpraca oznacza dla blogera uznanie jego wysiłków, pasji. Najważniejsze by był uczciwy wobec siebie i swojego bloga.
Źródło: Hubert Salik, Muzyka z internetu: polubić P2P, Gazeta.pl, 10 stycznia 2005.