Dominik Kaznowski napisał na swoim blogu o portalach. Sam sporo korzystam z portali (raczej z ich strony informacyjnej), są one dla mnie podstawowym źródłem krótkich informacji, a więc – kilka słów polemiki i własnych rozważań.
Portale są potrzebne – jako agregatory treści i agregatory usług, słowem połączenie czytelni i domu handlowego. Nic nie wskazuje na to, by stawały się zbędne – świadczy o tym to, że utrzymują się na pierwszych miejscach najczęściej odwiedzanych i najczęściej rozpoznawanych witryn w Polsce.
Trudno jest porównywać z takimi serwisami jak “Google, YouTube, Nasza-Klasa, MySpace, Facebook”, bo te serwisy spełniają po prostu inne potrzeby użytkowników Internetu. Głównie potrzeby społeczne, a nie informacyjne (YouTube stanowi tu zaplecze informacyjne dla kontaktów społecznych, fascynuje mnie jak wiele ludzi “mówi” teledyskami YouTube do innych).
Jakie są polskie portale? Na ile przydatne? Korzystam z portali Onet.pl i Gazeta.pl oraz wersji internetowej papierowego pisma – Dziennik.pl. Cenię sobie w Onet.pl dostęp do artykułów gazet, w tym szczególnie tłumaczeń; w Gazeta.pl – do działów tematycznych (Dziennik na z kolei ciekawe felietony). Pozostałe odwiedzam bardzo rzadko.
Gdyby nie portale, w Google po prostu nie byłoby co szukać. Nie byłoby też o czym rozmawiać na wielu forach. Nie ma innego typu serwisu, które by potrafiło przekazać (bo nie wytworzyć) aż tyle informacji na różne tematy. Być może w przyszłości tak rolę będzie spełniać Google, gdy udadzą mu się różne projekty digitalizacji treści.
To co mnie niepokoi w portalach (oprócz wszechobecnych reklam), to łączenie na ich stronach treści z bardzo jakościowo różnych źródeł. Depesza agencji prasowej, streszczenie artykułu z gazety, wpis na blogu i temat na forum dyskusyjnych obok siebie na jednej liście zrównują te formy informacji… a to trochę przerażające.
Opublikował/a Jaroslaw Zielinski