Wikipedysta

26.01.2009

Nie raz krytykowałem Wikipedię. Nie można powiedzieć, że nie miałem ku temu podstaw, a im bliżej ją poznaję tym mam większe. Nie polecam, a nawet odradzam ją swoim studentom.

Jednak im więcej gromadziłem o niej informacji, tym bardziej mnie zaciekawiała. Jest w końcu sztandarowym zjawiskiem Web 2.0, obok blogów i YouTube. Kilka dni temu zarejestrowałem się w Wikipedii i zostałem wikipedystą – autorem nowych haseł w tej encyklopedii i poprawek w już istniejących.

Nie lubię anonimów – toczę o to boje wszędzie, od Usenetu kiedyś po GoldenLine dziś – więc piszę tam pod własnym imieniem i nazwiskiem. I uważam, że dopóki takich użytkowników o imieniu, nazwisku, informacjach w profilu, stronie internetowej nie będzie więcej, to zarzut o nieprofesjonalności Wikipedii ciągle będzie miał solidne podstawy.

Hasła, które piszę, są jak na razie z jednej i dość mało znanej dziedziny. Ale i w tej dziedzinie już coś powstało, nie zawsze rozsądnej jakości. Oczywiście moje hasła też nie są idealne – dobre hasła, podobnie jak podręczniki akademickie, powstają w toku niezliczonych poprawek, rozszerzeń, powiązań ze sobą. Można je wprowadzać bardzo szybko; to ogromna siła Wikipedii. Można więc je doskonalić.

Ktoś mógłby powiedzieć, że teraz hipokryzją byłoby niepolecanie Wikipedii, skoro sam do niej piszę. Ale nie. Nie polecam na razie nawet w tej dziedzinie, w której coś do niej dodaję. Jeszcze za wcześnie, hasła nie tworzą wystarczającej masy krytycznej – spójnej siatki pojęciowej na rozsądnym poziomie.

Wikipedia ma trochę materiałów teoretycznych o tym, jak należy tworzyć hasła. Wyznaczają one wysokie standardy. Teoria jest dobra. Praktyka – no taka jaką widać. Nie wiem nawet czy i jak szybko da się to zmienić.

O Wikipedii także na siostrzanym blogu Kto tworzy Wikipedię?


Kradzież treści

19.01.2009

“Wydawcy prasy zamierzają skończyć z kradzieżami ich artykułów przez serwisy internetowe. Pozwy szykują Infor Biznes, wydawca Gazety Prawnej, i Presspublica, wydawca Rzeczpospolitej i Parkietu. Roszczenia wobec portali sięgać mogą w sumie kilku milionów złotych” – pisze Gazeta Prawna. I dodaje: “Dziesiątki procesów sądowych i walka o milionowe odszkodowania – do takiej batalii z małymi, średnimi, ale i dużymi serwisami internetowymi, które, zdaniem wydawców prasy, kradną ich artykuły i inne treści, dojdzie w tym roku”.

Wydawcy uznali, że należy wspólnie wypracować kodeks wykorzystywania w sieci treści redakcyjnych. Niektórzy wydawcy pójdą krok dalej – będą dochodzić odszkodowań od niektórych serwisów na drodze sądowej. “Trzeba doprowadzić do kilku głośnych wygranych procesów. Myślę, że tylko w taki sposób można zacząć budować wśród wydawców internetowych świadomość, że ich działalność narusza interes prasy” – uważa Michał Prysłopski, dyrektor serwisu internetowego Rzeczpospolitej.

“Chcemy, aby wydawcy internetowi cytowali nasze materiały i zamieszczali do nich linki, dzięki czemu ruch w naszych serwisach będzie rósł. Ale nie może być tak, że ktoś bez żadnej zgody kopiuje cały tekst albo popełnia plagiat, zmieniając w publikowanych przez nas tekstach kilka słów i podając tekst jako własny. Wtedy nikt już do naszego serwisu nie trafi” – tłumaczy Dariusz Piekarski, wiceprezes Infor Biznes.

Wydawcy na całym świecie uważają, że kopiowanie ich tekstów przez liczne serwisy odbiera użytkowników ich stronom internetowym. Atakowali też z tego powodu Google News.

Jednym z pomysłów jest stworzenie organizacji zbiorowego zarządzania prawami, na wzór ZAiKS-u czy SPAV-u.

Problem kopiowania treści z internetowych wydań gazet, pism istniejących tylko w Internecie i innych serwisów informacyjnych istnieje, nie ma co ukrywać. Jest to nie tylko łamanie praw autorskich, ale także po prostu zaśmiecanie Internetu – nie można już być pewnym, skąd naprawdę tekst pochodzi, a niedoświadczeni użytkownicy sieci przyjmują za dobrą monetę wystąpienie go na pierwszej stronie odpowiedzi Google.

Wynika to z dwóch prostych przyczyn… Pierwsza to nieznajomość prawa autorskiego, wynikająca z tego, że wielu twórców zawartości chce publikować w Internecie, a niekoniecznie zdaje sobie sprawę z konsekwencji. Druga to chęć zarobienia na procederze przywłaszczania sobie treści, z całą świadomością skutków.

Do każdej z nich trzeba podejść inaczej: wymachiwanie prawną szabelką nad głową autora bloga interesującego się polityką międzynarodową czy strony fana jakiejś pięknej aktorki może ich wystraszyć, ale raczej nie zwróci wydawcom milionów złotych. Ukrócenie praktyk złego pozycjonowania i kopiowania treści – zdecydowanie bardziej.

Na ten sam temat pisze także Piotr Waglowski.

Źródło: Michał Fura, Roszczenia wobec portali sięgać mogą kilku milionów złotych, Gazeta Prawna, 19 stycznia 2009.


Powody czytania blogów

04.01.2009

Paweł Lipiec napisał na swoim blogu ciekawą notkę 3 powody dlaczego ludzie czytają blogi. Cenną, bo rozważającą inny niż zwykle aspekt badania blogów – badania ich czytelników.

Po jego punkt widzenia odsyłam na WebFan. A oto mój, nieco rozszerzony w stosunku do komentarza we wpisie:

Dlaczego ludzie czytają blogi?

Dla informacji

Blogi są albo raczej mogą być potencjalnie bardzo szybkim środkiem przekazu, choć oczywiście w większości przypadków nie oryginalnym, ale raczej wskazaniem czy komentarzem do tego co napisali dziennikarze.

Ale to rekomendacja autora bloga jest tym co się liczy w powodzi informacji. Jego autorytet.

Dla inspiracji

Czasem jedno zdanie, jedna idea może nam wiele dać – i wpisy na blogach doskonale do szukania się takich idei nadają.

Napisałem sporo czytając blogi innych, krytycznych czy rozwijających temat… a i komentarze taką inspiracją mogą zostać.

Dla poznania autora

Dotyczy to bardziej blogów osobistych, ale może również biznesowych, tematycznych (na przykład po to by podjąć współpracę z autorem, zaproponować mu stanowisko). Poznaje się ludzi dzięki ich blogom, śledzi się losy znajomych. To bardzo cenne…

…choć właściwie nie wiem, który z tych powodów wydaje się najważniejszy. Może ten drugi jest cenniejszy dla autora bloga, może te trzeci jest cenniejszy dla kogoś, kto szuka partnera czy przyjaciela.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.