Bloger i dziennikarz

04.06.2009

Przy okazji sprawy ujawniania tożsamości Kataryny powróciła – do tradycyjnych mediów i do Internetu – dyskusja o tym, kim jest bloger, a kim dziennikarz i jakie są ich wzajemne relacje. Powróciła, bo narodziła się już dawno, w czasach gdy blogi dopiero zaczynały stawać się popularne. I prawdopodobnie powróci jeszcze nie raz, można mieć nadzieję, że przy mniej niefortunnej okazji.

Dziennikarze relacjonują informacje, blogerzy wskazują na informacje, piszą do nich komentarze, niejako recenzują je. Tu leży pies pogrzebany. Oczywiście, są wyjątki: blog z lokalnymi informacjami lub blog z omówieniami czy recenzjami filmów lub książek, ba, nawet blog z ulubionymi przepisami kucharskimi. Jednak wtedy bloger po prostu staje się dziennikarzem albo recenzentem. Pozostają mu do dyspozycji takie cechy blogów jak szybkość publikacji, możliwość poprawek i uzupełnień w opublikowanym tekście czy interaktywny kontakt z czytelnikiem dzięki komentarzom, większa multimedialność niż tradycyjnych mediów. Ale te same narzędzia mają do dyspozycji portale internetowe czy redakcje internetowych wydań gazet. A z nimi wygrać może tylko marką, wyróżnikiem wobec bezosobowego molocha portalu.

Treść dostarczana przez blogera swym czytelnikom jest w zdecydowanej większości wtórna, zaczerpnięta z otaczającego go morza informacji; oryginalny może tu być wybór, ocena, komentarz, ale nie sama informacja. Więc blogerzy żyją w symbiozie z dziennikarzami, nie mają innego wyjścia. Dlatego tradycyjne media nigdy nie zanikną i nie zostaną zastąpione przez blogi. Natomiast to, jaki będzie nośnik – papier, Internet, telefon komórkowy, e-papier czy czytnik e-booków – to zupełnie odrębna sprawa. Znów są wyjątki, bo bloger może zapoznać się na przykład z informacją prasową danej firmy, podobnie jak dziennikarz; ale znów – wtedy staje się dziennikarzem.

Blogi – podobnie jak serwisy społecznościowe – są ważne z innego względu. Blogi służą selekcji informacji. Parę lat temu przez Internet przemknęła personalizacja stron, mamy do dyspozycji kanały RSS. Jednak o personalizacji już prawie nie słychać, z RSS niemal nikt nie korzysta. A blogi są czytane. W serwisach społecznościowych, na ich forach, toczą się dyskusje, gdzie odwołuje się bez przerwy do informacji zamieszczanych w sieci. Ulubione blogi i fora dyskusyjne przynoszą przefiltrowane, węższe (ale przez to bardziej strawne) okno na świat doświadczonym użytkownikom. Tego nie zrobi dziennikarz, bo jest niejako uwiązany do swej redakcji, swych źródeł informacji. Blog staje się przewodnikiem po świecie informacji, arką w jej powodzi. Niejako prorokiem tego cyfrowego świata.

Dlatego bloger ma wobec swych czytelników zupełnie inne obowiązki niż dziennikarz. Nie ma między nimi konfliktu ani nie są jedni gorsi od drugich. Po prostu działają na innych polach, są wyposażenie w inne narzędzia. Nie są dla siebie zagrożeniem, uściślając.

Blogi są także bardziej osobiste; blogerzy podobnie jak felietoniści przemawiają bardziej bezpośrednim językiem, używają więcej metafor, odwołań do kultury masowej, a także do swoich osobistych doświadczeń niż zwykle dziennikarze. To prowadzi ich daleko od dziennikarstwa informacyjnego, przybliża do felietonu, komentarza – publicystyki. A to ona jest naszym przewodnikiem, prawda?

Jarosław Zieliński