Nieznane serwisy społecznościowe

Jak wynika z badań z maja 2009 roku D-Link Technology Trend, zagraniczne portale społecznościowe – Facebook, Bebo czy MySpace ciągle nie mogą przebić się do świadomości polskich użytkowników Internetu. Większość internautów nawet nie wie o ich istnieniu. Na polskiej scenie społecznościowej niepodzielnie rządzi Nasza-Klasa z ponad 11 milionami użytkowników. Na naszym rynku jak do tej pory nie przyjęły się też mikroblogi: amerykański Twitter dla polskich internautów praktycznie nie istnieje.

“Przy okazji badania D-Link Technology Trend potwierdza się teza, że polscy internauci znacznie bardziej wolą rodzime projekty internetowe niż ich zagraniczne odpowiedniki. Wystarczy tu wspomnieć przypadki serwisu Allegro (w porównaniu z eBay) czy Gadu-Gadu (konkurencja ze Skype)” – stwierdza Mariusz Piaseczny z D-Link Polska.

Nasza–Klasa nie daje zbyt wiele szans konkurentom. W sześciomiesięcznym okresie poprzedzającym tegoroczne badania – przed majem 2009 – przynajmniej raz z serwisu skorzystało 81 procent internautów. Jednocześnie nazwę Nasza–Klasa zna niemal każdy użytkownik Internetu (94 procent). Ciągle popularne jest też Grono – serwis, który rozpoznaje niemal co czwarty internauta (23 procent) – gromadzi obecnie 8 procent użytkowników sieci w Polsce.

O taką popularność zagraniczni konkurenci dopiero walczą. Wśród nich najlepiej radzi sobie MySpace. Nazwę portalu zna 14 procent polskich internautów, a korzysta z niego 6 procent. To i tak dwukrotnie więcej niż w przypadku serwisu Facebook. Jego nazwę rozpoznaje co prawda 12 procent internautów, ale korzysta zaledwie 3 procent. W badaniu D-Link Technology Trend najsłabiej radzi sobie Bebo. Mimo dużej popularności, szczególnie w krajach anglosaskich, polska odsłona serwisu nie przyciągnęła masy internautów. Jej nazwę zna ledwie 3 procent z nich, zapewne przede wszystkim dzięki intensywnej promocji wydawnictwa Agora, prowadzącego serwis w Polsce. Odsetek osób, które w badaniu zadeklarowały korzystanie z portalu nie przekroczył jednego procenta.

“…wyniki popularności międzynarodowych serwisów społecznościowych okazują się nie takie słabe, gdy liczbę ich użytkowników oszacujemy w wartościach bezwzględnych. Okazuje się, że z Facebooka korzysta już prawie pół miliona Polaków, a z MySpace ponad 800 tysięcy. Co prawda w porównaniu z ponad jedenastoma milionami użytkowników Naszej-Klasy zagraniczne serwisy wciąż pozostają w niszy, ale ich rynkowa pozycja wydaje się niezagrożona” – stwierdza Mariusz Piaseczny z D-Link Polska.

Po co polscy użytkownicy Internetu odwiedzają serwisy społecznościowe? 61 procent – by podtrzymać dotychczasowe znajomości, 41 procent – z ciekawości, 31 procent – dla zabicia czasu, 22 procent – dla zawarcia nowych znajomości, 18 procent – by dyskutować na interesujące ich tematy.

Serc polskich naszych internautów nie podbił również Twitter. Najwyraźniej zjawisko mikroblogowania, głośne choćby za sprawą wykorzystania Twittera w zwycięskiej kampanii Baraka Obamy, w Polsce na razie niemal nie istnieje. Odsetek osób, które zadeklarowały korzystanie z Twittera nie przekroczył jednego procenta, a znajomość marki sięgnęła ledwie 2 procent.

W ramach badania D-Link Technology Trend pod lupę wzięto również portale społecznościowe dla profesjonalistów. W tej niszy najlepszą pozycję zajmuje polski GoldenLine. Portal ten zna 7 procent, a do korzystania z niego przyznaje się 2 procent wszystkich internautów. Nieco gorzej wypada jego rodzimy konkurent – Profeo, któremu udało się zgromadzić 1 procent internautów i zbudować rozpoznawalność marki na poziomie 3 procent. Nawet ten wynik jest lepszy od osiągnięć amerykańskiego serwisu LinkedIn, z którego korzysta mniej niż jeden procent polskich internautów.

“Jednak niewielka popularność zagranicznych serwisów wcale nie oznacza, że z biznesowego punktu widzenia stoją one na straconej pozycji. Paradoksalnie ich marketingowa siła może polegać na stosunkowo niewielkiej grupie użytkowników, którą jednak można znacznie łatwiej sprecyzować niż w przypadku kilkunastomilionowej rzeszy fanów Naszej-Klasy. Właściciele serwisów społecznościowych muszą sobie jednak odpowiedzieć na wciąż aktualne pytanie – w jaki sposób przekuć popularność własnego projektu w sukces biznesowy, jednocześnie nie zrażając do siebie bardzo wyczulonych na nachalną reklamę użytkowników. To od tej odpowiedzi będzie zależeć przyszłość ich wszystkich” – kończy Mariusz Piaseczny z D-Link Polska.

Badanie przeprowadzono w maju 2009 roku, jest metodologicznie podobnie do przeprowadzonego rok temu. 47 procent badanych zadeklarowało, że korzystają z Internetu; rok temu było to 40 procent.

Źródło: Serwisy społecznościowe – chcemy tylko polskie!, D-Link Technology Trend, 28 lipca 2009.

Raport jest także omawiany w:

  1. Tomasz Boguszewicz, E-społeczności na zakręcie, Rzeczpospolita, 29 lipca 2009.
  2. Mariusz Koryszewski, Portale społecznościowe w Polsce? Nasza Klasa rządzi i dzieliGazeta.pl, 29 lipca 2009.
  3. Paweł Lipiec, , Nie znamy serwisów społecznościowych?, WebFan.pl, 30 lipca.

O tym samym badaniu: Jakie tworzenie treści?

Odpowiedzi: 3 do “Nieznane serwisy społecznościowe”

  1. de mówi:

    ciekawe badania. przydałoby się jeszcze wytłumaczyc co może być powodem, że zagraniczne serwisy się nie przyjmują?

  2. Jaroslaw Zielinski mówi:

    Przede wszystkim – trzeba trochę odłożyć na bok Naszą-Klasę. To fenomen poszukiwania znajomych przez dzisiejszych 30-40 latków, organizowania sobie spotkań przy piwie i pokazywania zdjęć swoich dzieci, samochodów i willi. Jest to pewien serwis społecznościowy, ale trudno porównywalny z resztą.

    Myślę, że lepsze są porównania typu Twitter – Blip czy Facebook – GoldenLine i nie wypadają one źle dla naszych serwisów.

    Jednak serwisy społecznosciowe ciągle uciekają porównaniom bo są po prostu różne od siebie. Szukają swojej formuły. To dobrze.

    A dla nas się liczy to najważniejsze – gdzie można spotkać naszych znajomych i znaleźć nowych?

  3. Jakie tworzenie treści? « Labirynty.net mówi:

    [...] O tym samym badaniu: Nieznane serwisy serwisy spolecznościowe [...]

Dodaj komentarz