Czy zdarzyło ci się szukać w Google informacji o samym sobie i trafiłeś na kogoś, kto ma takie same imię i nazwisko, ale nie nie jest tobą? To twój sobowtór z Google (Googlegänger) – siecowy sobowtór. Może nawet nie istnieć realnie: może to być fikcyjna postać z książki, filmu, gry komputerowej…
Mam sporo siecowych sobowtórów – znani to między innymi polityk PiS i warsawianista. Znalazłem nawet dwie osoby, które urodziły się w tym samym roku… Nic dziwnego, sporo osób o moim nazwisku liczy się w setkach tysięcy. A czy ty masz swojego sieciowego sobowtóra? Może poznałeś go osobiście?
Źródło: Jessica Bennet, Do yo know your Googlegänger?, Newsweek, 21 października 2007.
Liczyłem na wnikliwą analizę problemu identity theft, a tu tylko takie coś. Mogłeś chociaż przytoczyć jakąś zabawną anegdotkę związaną z posiadaniem w/w sobowtóra z PiSu, to by się człowiek chociaż pośmiał. ;)
Przecież to nie o kradzieży tożsamości to jest. Zarówno ja jak i inni mamy całkiem prawdziwe cyfrowe ślady.
I jakoś nas nie mylą….
Ależ wiem, że nie jest. Zasugerowałem się tytułem i liczyłem na kawałek dobrej sensacji, więc się zawiodłem. Ot, błędne założenie.
Taki ten wpis jak i cały ten „blog” – parę linijek na poziomie poradników onetu, inspirowanych (bo przecież nie kopiowanych) znalezionym w sieci cudzym materiałem.
W skali 1-10: 2,5