Jesteśmy ciekawscy z natury i uwielbiamy świecidełka i nowinki techniczne, stwierdza Bella English z The New York Times. Ale nie wszyscy chcą z nich namiętnie korzystać… …
„Pewna grupa ludzi próbuje się bronić przed tym zalewem” – tłumaczy doktor Peter Whybrow, dyrektor Zakładu Nauk Psychiatrycznych i Behawioralnych w School of Medicine na UCLA. „Początkowo są tym zafascynowani, ale po jakimś czasie odkrywają, że to pożera czas, zamiast go oszczędzać, a czas jest tak naprawdę jedyną rzeczą, którą mamy na własność. Jeżeli dajemy się pochłonąć nowym technologiom i zapominamy o naszym fundamentalnym związku ze światem natury, to w rezultacie rozmieniamy swoje życie na drobne”.
Bella English określa pokolenie cyfrowe jako grupę obejmującą dzisiejszych nastolatków i dwudziestoparolatków, którzy dorastali już w zaawansowanym technologicznie świecie Internetu, gier wideo, SMS-ów i serwisów społecznościowych.
Niektórzy przedstawiciele pokolenia cyfrowego starają się ograniczyć kontakt z nowoczesnymi urządzeniami i usługami komunikacyjnymi do niezbędnego minimum. Wiedzą jak z nich korzystać, ale nie godzą się na to, by zabierały im czas, który można poświęcić na bardziej interesujące dla nich rzeczy. Używają poczty elektronicznej w pracy, ale w domu zamiast do Facebooka siadają do swych zupełnie innych niecyfrowych zainteresowań.
Źródło: Bella English, Niepodłączeni, Onet.pl, 6 maja 2009, przedruk z The New York Times.
otóż ja niekiedy ograniczam świecidełka, ale gadżeciarą jestem okropną.
przyznaję: często stawiam na zabawki elektroniczne z uwagi na ich praktyczność.
tak to jest w przypadku palmtopa ( a wcześniej organizera)
A mówi się że postęp technologiczny ułatwia życie i oszczędza czas…