Jakie tworzenie treści?

29.07.2009

Zgodnie z badaniem serwisów społecznościowych D-Link Technology Trend w maju 2009 roku 37 procent użytkowników Internetu tworzy w nim treści. Wydaje się to ogromnym wręcz wynikiem zwłaszcza w liczbach bezwzględnych – oceniając, że mamy około 16 milionów internautów daje to blisko 6 milionów twórców! Jest to w dodatku wzrost o 6 procent w ciągu ostatniego roku.

Jakiego rodzaju treści tworzą? Udostępnia zdjęcia – 19 procent, zamieszcza komentarze pod artykułami – 14 procent, udziela się na forach internetowych – 13 procent, komentuje treści innych użytkowników (między innymi na blogach) – 6 procent, pisze bloga – 3 procent (ponad pół miliona?), a udostępnia nagrania wideo – także 3 procent.

Codziennie tworzy treści – 13 procent, kilka razy w tygodniu – 24 procent, raz w tygodniu – 24 procent, raz w miesiącu – 21 procent, a rzadziej – 18 procent.

Jakie treści tworzone w Internecie są dla jego polskich użytkowników najciekawsze? Treści tworzone przez użytkowników Internetu są ciekawe dla 46 procent internautów, a treści tworzone przez dziennikarzy – tylko dla 17 procent; treści tworzone przez firmy okazują się być ciekawe tylko dla 5 procent internautów. Pozostałym trudno się zdecydować lub nie zastanawiali się nad tym.

Zaskakujące są zarówno ogromna liczba twórców treści w Internecie, jak i to, że internauci wolą treści tworzone przez im podobnych od treści tworzonych przez dziennikarzy. Użytkownicy Internetu wolą blogi od portali i internetowych wydań gazet. Mniej zaskakujący jest rozkład czasowy tworzenia treści – pokrywa się on z typowym korzystaniem z Internetu.

Z rozkładu tego, co jest ciekawe dla internautów, wynika wskazówka dla firm i instytucji: oczywiście strona internetowa jest ważna, podobnie jak tradycyjne kampanie bannerowe. Ale coraz ważniejsze jest przekazywanie informacji internautom-twórcom i to tak, by jak najwięcej i jak najszybciej opublikowali.

Wyniki pokazują też, że wśród użytkowników Internetu istnieje spora grupa aktywnie komentująca treści tworzone przez innych. Opinie o treściach prezentowanych w tradycyjnych mediach zwykle zachowujemy dla siebie lub najwyżej przekazujemy je rodzinie i znajomym; w Internecie znacznie częściej niż gdzie indziej wyrażamy je w komentarzach*.

Źródło: Serwisy społecznościowe – chcemy tylko polskie!, D-Link Technology Trend, 28 lipca 2009.

* Wpisy na blogach też bardzo często są komentarzami do aktualnych wydarzeń.

O tym samym badaniu: Nieznane serwisy serwisy spolecznościowe


Znaczenie Internetu

18.07.2009

Internet rozpoczął swe istnienie jako niewielka sieć wojskowa i akademicka w Stanach Zjednoczonych, na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych dwudziestego wieku. Po latach stał się wielką światową siecią, w której mieściły się zarówno elementy wojskowe , rządowe i akademickie, jak i ogromny sektor prywatny, który w końcu zaczął wyznaczać kierunki jego rozwoju. Internet w latach dziewięćdziesiątych stał się siecią masową i światową.

Zmienił sposób, w jaki działają badania naukowe, handel, edukacja, polityka i życie społeczne. Objął wszystkie obszary zainteresowań ludzi, zarówno zawodowe, jak i prywatne, pojawili się w nim, po naukowcach i wojskowych, ludzie ze wszystkich warstwa społecznych – i znaleźli coś dla siebie.

Stał się nieocenionym narzędziem promocji i komunikacji dla wszelakiego rodzaju instytucji, firm i osób prywatnych. Dzięki nim pojawiły się nowe gałęzie gospodarki – jak dostawcy usług internetowych czy nowe płaszczyzny dla dotychczasowych biznesów – jak księgarnie internetowe czy aukcje w Internecie. Zmieniły się dzięki niemu strategie sprzedaży i marketingu, pojawiły się nowe produkty i usługi, inne sposoby kontaktu z klientami, dostawcami, a nawet pracownikami własnej organizacji.

Rozwija się ciągle, każdego dnia setki organizacji i tysiące osób dołączają do niego. Staje się szansą dla tych, którzy nie mają ogromnych zasobów, a chcą zawierać kontakty i prowadzić interesy na całym świecie. Nie potrzeba w nim wielkich pieniędzy, a raczej dobrego zrozumienia sposobu jego działania.

Dla firm Internet oznacza zmniejszenie kosztów operacyjnych, ułatwienie rozpowszechniania i współdzielenia informacji, stworzenie nowego kanały sprzedaży i dostaw towarów i usług, umożliwienie kontaktu z nowymi klientami. Działanie wielu aspektów firm wkracza w świat cyfrowo zapisanych danych, nad którymi łatwiej jest zapanować.


Kradzież treści

19.01.2009

„Wydawcy prasy zamierzają skończyć z kradzieżami ich artykułów przez serwisy internetowe. Pozwy szykują Infor Biznes, wydawca Gazety Prawnej, i Presspublica, wydawca Rzeczpospolitej i Parkietu. Roszczenia wobec portali sięgać mogą w sumie kilku milionów złotych” – pisze Gazeta Prawna. I dodaje: „Dziesiątki procesów sądowych i walka o milionowe odszkodowania – do takiej batalii z małymi, średnimi, ale i dużymi serwisami internetowymi, które, zdaniem wydawców prasy, kradną ich artykuły i inne treści, dojdzie w tym roku”.

Wydawcy uznali, że należy wspólnie wypracować kodeks wykorzystywania w sieci treści redakcyjnych. Niektórzy wydawcy pójdą krok dalej – będą dochodzić odszkodowań od niektórych serwisów na drodze sądowej. „Trzeba doprowadzić do kilku głośnych wygranych procesów. Myślę, że tylko w taki sposób można zacząć budować wśród wydawców internetowych świadomość, że ich działalność narusza interes prasy” – uważa Michał Prysłopski, dyrektor serwisu internetowego Rzeczpospolitej.

„Chcemy, aby wydawcy internetowi cytowali nasze materiały i zamieszczali do nich linki, dzięki czemu ruch w naszych serwisach będzie rósł. Ale nie może być tak, że ktoś bez żadnej zgody kopiuje cały tekst albo popełnia plagiat, zmieniając w publikowanych przez nas tekstach kilka słów i podając tekst jako własny. Wtedy nikt już do naszego serwisu nie trafi” – tłumaczy Dariusz Piekarski, wiceprezes Infor Biznes.

Wydawcy na całym świecie uważają, że kopiowanie ich tekstów przez liczne serwisy odbiera użytkowników ich stronom internetowym. Atakowali też z tego powodu Google News.

Jednym z pomysłów jest stworzenie organizacji zbiorowego zarządzania prawami, na wzór ZAiKS-u czy SPAV-u.

Problem kopiowania treści z internetowych wydań gazet, pism istniejących tylko w Internecie i innych serwisów informacyjnych istnieje, nie ma co ukrywać. Jest to nie tylko łamanie praw autorskich, ale także po prostu zaśmiecanie Internetu – nie można już być pewnym, skąd naprawdę tekst pochodzi, a niedoświadczeni użytkownicy sieci przyjmują za dobrą monetę wystąpienie go na pierwszej stronie odpowiedzi Google.

Wynika to z dwóch prostych przyczyn… Pierwsza to nieznajomość prawa autorskiego, wynikająca z tego, że wielu twórców zawartości chce publikować w Internecie, a niekoniecznie zdaje sobie sprawę z konsekwencji. Druga to chęć zarobienia na procederze przywłaszczania sobie treści, z całą świadomością skutków.

Do każdej z nich trzeba podejść inaczej: wymachiwanie prawną szabelką nad głową autora bloga interesującego się polityką międzynarodową czy strony fana jakiejś pięknej aktorki może ich wystraszyć, ale raczej nie zwróci wydawcom milionów złotych. Ukrócenie praktyk złego pozycjonowania i kopiowania treści – zdecydowanie bardziej.

Na ten sam temat pisze także Piotr Waglowski.

Źródło: Michał Fura, Roszczenia wobec portali sięgać mogą kilku milionów złotych, Gazeta Prawna, 19 stycznia 2009.


Mój 2008

31.12.2008

Podsumowania roku na blogach sprowadzają się z reguly do tego, że autor uważający się za autorytet stara się wskazać dziesięć na przykład najwazniejszych wydarzęń w 2008.

Ale ostatnio zobaczylem zupełnie inne podsumowanie: tego, co dla autorki było najważniejsze, przełomowe w poszczególnych miesiącach kończącego się właśnie roku. Wydaje się ciekawym pomysłem.

Co dla mnie było najważniejsze w 2008?

1. Poznałem bliżej Blip.pl, serwis mikroblogingowy, coś pomiędzy IRC a blogiem. Jest nieco bardziej zorganizowany niż IRC i podobnie zaczyna się wokół niego życie towarzyskie, ale zdecydowanie niewystarczający do wyrażania więcej niż swojej stany emocjonalne przy pomocy teledysków z YouTobe…

2. Skasowałem swojego prywatnego bloga, którego prowadzilem od bodajże 2002 roku. Nagromadziło się już chyba zbyt wiele wspomnień… które są już tylko wspomnieniami.

3. Poznałem blogi i blogosferę od strony blogów tematycznych i platformy WordPress, a także nowe sposoby promocji blogów. Założyłem kilka takich blogów; Labirynty.net to najważniejszy z nich.

4. Zaczęłem używać Google Chrome, przegladarki, która ma kilka interesujących koncepcji: najczęściej używane serwisy, zapisywanę sesje, dalece zintegrowane wyszukiwanie. Ale w innych dziedzinach trochę jej jeszcze brakuje do liderów rynku: Firefoxa (na przykład wtyczek) czy Internet Explorer (choćby czytnika RSS).

5. Poznałem sporo idei i serwisów Web 2.0, myślę że zdecydowanie lepiej rozumiem dziś tą koncepcję niż rok temu (choć może tak mi się tylko wydawać).

6. Poznałem również kilka interesujących osób z tego środowiska.

7. Coraz lepiej znam tez serwis społecznościowy GoldenLine, który zastąpił mi w dużym stopniu grupy dyskusyjne Usenet.

Jest też kilka rzeczy, które nie zrobiłem, zrobiłem źle albo za mało… ale tymi nie ma się co chwalić.


Ktoś czeka

25.12.2008

„Boże Narodzenie było i jest świętem dla wszystkich: mocnych, słabych, bogatych i ubogich, chciwych i obojętnych, zakochanych w swojej urodzie, w handlu i pieniądzach, w samochodach i Internecie, w technologii cyfrowej i w medycynie alternatywnej” – mówił Tadeusz Płoski, biskup polowy Wojska Polskiego, podczas mszy odprawionej w wigilijną noc w Katedrze Polowej WP.

„Może ktoś od dawna czeka na list, SMS, e-mail od ciebie, bo potrzebuje znaku Twojej obecności i pamięci. Może ktoś potrzebuje Twojej ręki wyciągniętej w geście przebaczenia. Może Twoi bliscy, sąsiedzi czekają od dawna na ciepłe słowa miłości i życzliwości. Nie mów, że jeszcze masz czas, że nie teraz”.

Biskup Płoski sądzi, że Bóg powiedziałby nam: „…dziś rodzę się w chłodzie i mrokach starzejącej się cywilizacji, w zimnej obojętności na głód i cierpienie, w stajni sumień dostosowanych do kłamstwa, do wyścigu po sukces”.

Źródło: PAP, PH, „Żyjemy w mrokach cywilizacji”, Onet.pl, 25 grudnia 2008.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.