Serwis społecznościowy

26.09.2009

Serwis społecznościowy to miejsce gdzie można wirtualnie spędzać czas z innymi ludźmi, umocnić swoje znajomości lub nawiązać nowe, pokazać innym swoje życie i starać się zyskać ich akceptację.

Korzysta z szeregu narzędzi internetowych takich jak profil użytkownika, biblioteka jego zdjęć, komentarze, wiadomości bezpośrednie, mikroblogi, fora dyskusyjne, zapowiedzi spotkań.

Jego model biznesowy opiera się na pozyskaniu odpowiedniej liczby dobrze zdefiniowanych użytkowników, a na tej podstawie sprzedaży reklam i dodatkowych usług. Samo uczestnictwo w serwisach społecznościowych jest z reguły bezpłatne.

Jego centrum – z punktu widzenia użytkownika – jest z reguły chronologiczny zapis aktywności tej osoby oraz jego znajomych szczególnie tych jego dotyczących.

Każdy serwis społecznościowy ma swoją specyfikę. Różni się repertuarem oferowanych przez siebie narzędzi, a przez to i repertuarem więzi, jakie można dzięki nim stworzyć. Różni się także społecznością, jaka dzięki niemu powstaje.

Dzięki serwisowi społecznościowemu można pielęgnować lub poszerzać swoją sieć społeczną. Dzięki temu zachowuje się lub powiększa kapitał społeczny danej osoby.

Jest jednym z typów serwisów Web 2.0, obok blogów, serwisów dziennikarstwa obywatelskiego i baz wiedzy takich jak Wikipedia.

W Polsce najważniejszymi serwisami społecznościowym są Nasza-Klasa i GoldenLine, a na świecie – Facebook i MySpace.

Serwisy społeczności

Nie każdy serwis społeczności jest serwisem społecznościowym. Świadczy o tym skala: liczba użytkowników, liczba więzi pomiędzy nimi, zakres narzędzi. Do tworzenia serwisów społeczności powstało wiele narzędzi internetowych, zwanych szumnie portalowymi, od ogólnych (PHP-Nuke i jego następcy) przez zorientowane na fora (jak PHPbb) i inne specjalistyczne.

Serwisy społeczności są z reguły tworzone oddolnie – przez część z członków już istniejącej społeczności – natomiast serwisy społecznościowe są tworzone odgórnie, przez firmę zainteresowaną czerpaniem zysków na marginesie interakcji społecznych.

Najprostszą formą serwisu społeczności są specjalistyczne forum dyskusyjne czy strona z relacją ze spotkania zawierająca zdjęcia i komentarze do nich.

Serwisy randkowe

Odmianą serwisów społecznościowych są serwisy randkowe – nastawione na zaspokojenie potrzeby poznania innych osób.

Każdy serwis społecznościowy w większym lub mniejszym stopniu spełnia funkcję serwisu randkowego, nawet wbrew założeniom jego twórców.

Narzędzia serwisów społecznościowych

  1. profil; podstawowe informacje o użytkowniku: login lub imię i nazwisko, krótki życiorys w serwisach biznesowych, zdjęcie;
  2. biblioteka zdjęć: inne zdjęcia użytkownika niż w profilu, z reguły pokazujące jego sukcesy w życiu: dom, żonę, dzieci, miejsca za granicą gdzie bywał;
  3. komentarze: możliwość komentowania wpisów innych: tekstowych lub zdjęć, pokazująca więź lub wręcz odwrotnie;
  4. wiadomości bezpośrednie: inna forma porozumienia się niż zwykła poczta elektroniczna lub komunikator, stosowana gdy ktoś jest jezcze na granicy naszej sieci społecznej;
  5. mikroblogi: co robisz właśnie teraz? mniej niż blog, szybciej niż poczta elektroniczna, czyli życie w stu kilkudziesięciu znakach;
  6. fora dyskusyjne: miejsce poznania nowych znajomych którzy walczą za tą samą sprawę;
  7. zapowiedzi spotkań: integracja budowanie nowych więzi w nowych miejscach sieci.

Nasze prywatne bzdury

18.08.2009

Badania wskazują, że większość wpisów na serwisie mikroblogingowym Twitter to bezsensowne bzdury. Niewiele jest wpisów wartościowych czy sensownych rozmów pomiędzy jego użytkownikami.

Amerykańska firma badawcza Pear Analytics postawiła sobie za zadanie stwierdzić, do czego wykorzystują Twittera jego użytkownicy. Zbadała, co wypisują na Twitterze w godzinach od jedenastej rano do piątej po południu. Podzielili wiadomości na sześć kategorii: wieści, spam, samopromocja, bełkot (“Właśnie jem kanapkę”), rozmowy i wartościowe. Przeprowadzający badanie myśleli, że większość wiadomości to będzie spam i samopromocja.

40,5 procent zakwalifikowano jako bzdury, 37,5 procenta jako rozmowy. Tylko 8,7 procent wiadomości ocenione zostało jako wartościowe, przekazujące interesujące informacje. Samopromocja to 5,85 procent, a spam – zaledwie 3,75 procent wiadomości.

“…ciekawe będzie zobaczyć, czy staną się znaczącym źródłem wiadomości, czy pozostaną miejscem dla ludzi, w którym można podzielić się tym, co się w danej chwili robi – tym, co nie ma wielkiego znaczenia dla innych” – mówi o wiadomościach na Twitterze Ryan Kelly, założyciel Pear Analytics.

Pear Analytics zamierza przeprowadzać takie badania co kwartał i analizować trendy w porozumiewaniu się przez Twittera, największego serwisu mikroblogingowego na świecie, liczącego sobie ponad 45 milionów użytkowników (a w Polsce około 245 tysięcy).

Serwisy mikroblogingowe miały być – i są – miejscami, w których piszemy o sobie dla innych. Większość z nas przez większość czasu, nie ma co tu ukrywać, nie pisze nic ciekawego (jako że i nic ciekawego nie robi). A gdy już, to nie dla wszystkich, i często rzeczy, które już inni skądinąd wiedzą.

Rozmowy w serwisach mikroblogingowych też nie są w większości specjalnie wartościowe, nawet chwilowe gorące romanse wyblakną bardzo szybko – tu wszystko się zmienia z minuty na minutę. Właśnie chwila jest cenna a nie zapisanie się w historii.

Więc niby nic nowego. Ale warto popatrzyć na to badanie i na następne z tej serii, by choćby – jak sami jego twórcy – pozbyć się stereotypowych przypuszczeń. Poznać naturę ludzką zaklętą w wiadomości długości SMSa. Czyli – naturę naszych czasów…?

Źródło: Twitter tweets are 40% ‘babble’, BBC News, 17 sierpnia 2009.


Rozczarowanie

15.08.2009

Warsztaty na temat mikroblogów rozczarowały mnie. Ani nikt sensownie nie opisał mikroblogów ani nie podał dobrej formuły na ich wykorzystanie w biznesie.

Nie wyjaśniono czym są mikroblogi. Nie mnie, mam nadzieję, że już trochę o nich wiem. Ale reszcie sali – setce uczestników. Co zadziwiające nie zrobił tego nawet Marcin Jagodziński, twórca Blipa, najlepszego z polskich mikroblogów.

Nie pokazano też recepty na to jak mikroblogi wykorzystać w biznesie – promocji, komunikacji, poznania klientów i konkurencji. Trzy studia wykorzystania mikrobloga – Blipa – w biznesie dały wiele do myślenia, wiele elementów, ale nie dały rozwiązań. Były raczej szkicem, niż odpowiedzią.

A to jest proste – Blip i każdy inny mikroblog jest kolejnym kanałem do porozumiewania się z klientami. Jego wprowadzenie, pomiędzy innymi mikroblogami, będzie prędzej czy później konieczne w każdej firmie i instytucji. Najwyżej za kilka lat.

I nie jest to projekt wielki jak lądowanie w Normandii – po prostu trzeba rozszerzyć zakres obowiązków dzisiejszych Call Centers, zwanych biurami kontaktów z klientem czy biurami obsługi klienta. O kolejną drogę, z której spływają informacje do klientów i którą można informacje wysyłać. O kolejny kanał kontaktów z klientem.

Jest tu także rola dla PR: publikacja informacji o firmie i ich działaniach, także informacji, która pojawi się dzięki działaniom ich klientów z mikroblogów. Każdy lubi być doceniony. Ale w całej tej zabawie nie jest nic tak trudnego, by robić z niej sztukę budowania kosmicznych rakiet, jak mawiają Amerykanie…


Jakie tworzenie treści?

29.07.2009

Zgodnie z badaniem serwisów społecznościowych D-Link Technology Trend w maju 2009 roku 37 procent użytkowników Internetu tworzy w nim treści. Wydaje się to ogromnym wręcz wynikiem zwłaszcza w liczbach bezwzględnych – oceniając, że mamy około 16 milionów internautów daje to blisko 6 milionów twórców! Jest to w dodatku wzrost o 6 procent w ciągu ostatniego roku.

Jakiego rodzaju treści tworzą? Udostępnia zdjęcia – 19 procent, zamieszcza komentarze pod artykułami – 14 procent, udziela się na forach internetowych – 13 procent, komentuje treści innych użytkowników (między innymi na blogach) – 6 procent, pisze bloga – 3 procent (ponad pół miliona?), a udostępnia nagrania wideo – także 3 procent.

Codziennie tworzy treści – 13 procent, kilka razy w tygodniu – 24 procent, raz w tygodniu – 24 procent, raz w miesiącu – 21 procent, a rzadziej – 18 procent.

Jakie treści tworzone w Internecie są dla jego polskich użytkowników najciekawsze? Treści tworzone przez użytkowników Internetu są ciekawe dla 46 procent internautów, a treści tworzone przez dziennikarzy – tylko dla 17 procent; treści tworzone przez firmy okazują się być ciekawe tylko dla 5 procent internautów. Pozostałym trudno się zdecydować lub nie zastanawiali się nad tym.

Zaskakujące są zarówno ogromna liczba twórców treści w Internecie, jak i to, że internauci wolą treści tworzone przez im podobnych od treści tworzonych przez dziennikarzy. Użytkownicy Internetu wolą blogi od portali i internetowych wydań gazet. Mniej zaskakujący jest rozkład czasowy tworzenia treści – pokrywa się on z typowym korzystaniem z Internetu.

Z rozkładu tego, co jest ciekawe dla internautów, wynika wskazówka dla firm i instytucji: oczywiście strona internetowa jest ważna, podobnie jak tradycyjne kampanie bannerowe. Ale coraz ważniejsze jest przekazywanie informacji internautom-twórcom i to tak, by jak najwięcej i jak najszybciej opublikowali.

Wyniki pokazują też, że wśród użytkowników Internetu istnieje spora grupa aktywnie komentująca treści tworzone przez innych. Opinie o treściach prezentowanych w tradycyjnych mediach zwykle zachowujemy dla siebie lub najwyżej przekazujemy je rodzinie i znajomym; w Internecie znacznie częściej niż gdzie indziej wyrażamy je w komentarzach*.

Źródło: Serwisy społecznościowe – chcemy tylko polskie!, D-Link Technology Trend, 28 lipca 2009.

* Wpisy na blogach też bardzo często są komentarzami do aktualnych wydarzeń.

O tym samym badaniu: Nieznane serwisy serwisy spolecznościowe


Nieznane serwisy społecznościowe

28.07.2009

Jak wynika z badań z maja 2009 roku D-Link Technology Trend, zagraniczne portale społecznościowe – Facebook, Bebo czy MySpace ciągle nie mogą przebić się do świadomości polskich użytkowników Internetu. Większość internautów nawet nie wie o ich istnieniu. Na polskiej scenie społecznościowej niepodzielnie rządzi Nasza-Klasa z ponad 11 milionami użytkowników. Na naszym rynku jak do tej pory nie przyjęły się też mikroblogi: amerykański Twitter dla polskich internautów praktycznie nie istnieje.

“Przy okazji badania D-Link Technology Trend potwierdza się teza, że polscy internauci znacznie bardziej wolą rodzime projekty internetowe niż ich zagraniczne odpowiedniki. Wystarczy tu wspomnieć przypadki serwisu Allegro (w porównaniu z eBay) czy Gadu-Gadu (konkurencja ze Skype)” – stwierdza Mariusz Piaseczny z D-Link Polska.

Nasza–Klasa nie daje zbyt wiele szans konkurentom. W sześciomiesięcznym okresie poprzedzającym tegoroczne badania – przed majem 2009 – przynajmniej raz z serwisu skorzystało 81 procent internautów. Jednocześnie nazwę Nasza–Klasa zna niemal każdy użytkownik Internetu (94 procent). Ciągle popularne jest też Grono – serwis, który rozpoznaje niemal co czwarty internauta (23 procent) – gromadzi obecnie 8 procent użytkowników sieci w Polsce.

O taką popularność zagraniczni konkurenci dopiero walczą. Wśród nich najlepiej radzi sobie MySpace. Nazwę portalu zna 14 procent polskich internautów, a korzysta z niego 6 procent. To i tak dwukrotnie więcej niż w przypadku serwisu Facebook. Jego nazwę rozpoznaje co prawda 12 procent internautów, ale korzysta zaledwie 3 procent. W badaniu D-Link Technology Trend najsłabiej radzi sobie Bebo. Mimo dużej popularności, szczególnie w krajach anglosaskich, polska odsłona serwisu nie przyciągnęła masy internautów. Jej nazwę zna ledwie 3 procent z nich, zapewne przede wszystkim dzięki intensywnej promocji wydawnictwa Agora, prowadzącego serwis w Polsce. Odsetek osób, które w badaniu zadeklarowały korzystanie z portalu nie przekroczył jednego procenta.

“…wyniki popularności międzynarodowych serwisów społecznościowych okazują się nie takie słabe, gdy liczbę ich użytkowników oszacujemy w wartościach bezwzględnych. Okazuje się, że z Facebooka korzysta już prawie pół miliona Polaków, a z MySpace ponad 800 tysięcy. Co prawda w porównaniu z ponad jedenastoma milionami użytkowników Naszej-Klasy zagraniczne serwisy wciąż pozostają w niszy, ale ich rynkowa pozycja wydaje się niezagrożona” – stwierdza Mariusz Piaseczny z D-Link Polska.

Po co polscy użytkownicy Internetu odwiedzają serwisy społecznościowe? 61 procent – by podtrzymać dotychczasowe znajomości, 41 procent – z ciekawości, 31 procent – dla zabicia czasu, 22 procent – dla zawarcia nowych znajomości, 18 procent – by dyskutować na interesujące ich tematy.

Serc polskich naszych internautów nie podbił również Twitter. Najwyraźniej zjawisko mikroblogowania, głośne choćby za sprawą wykorzystania Twittera w zwycięskiej kampanii Baraka Obamy, w Polsce na razie niemal nie istnieje. Odsetek osób, które zadeklarowały korzystanie z Twittera nie przekroczył jednego procenta, a znajomość marki sięgnęła ledwie 2 procent.

W ramach badania D-Link Technology Trend pod lupę wzięto również portale społecznościowe dla profesjonalistów. W tej niszy najlepszą pozycję zajmuje polski GoldenLine. Portal ten zna 7 procent, a do korzystania z niego przyznaje się 2 procent wszystkich internautów. Nieco gorzej wypada jego rodzimy konkurent – Profeo, któremu udało się zgromadzić 1 procent internautów i zbudować rozpoznawalność marki na poziomie 3 procent. Nawet ten wynik jest lepszy od osiągnięć amerykańskiego serwisu LinkedIn, z którego korzysta mniej niż jeden procent polskich internautów.

“Jednak niewielka popularność zagranicznych serwisów wcale nie oznacza, że z biznesowego punktu widzenia stoją one na straconej pozycji. Paradoksalnie ich marketingowa siła może polegać na stosunkowo niewielkiej grupie użytkowników, którą jednak można znacznie łatwiej sprecyzować niż w przypadku kilkunastomilionowej rzeszy fanów Naszej-Klasy. Właściciele serwisów społecznościowych muszą sobie jednak odpowiedzieć na wciąż aktualne pytanie – w jaki sposób przekuć popularność własnego projektu w sukces biznesowy, jednocześnie nie zrażając do siebie bardzo wyczulonych na nachalną reklamę użytkowników. To od tej odpowiedzi będzie zależeć przyszłość ich wszystkich” – kończy Mariusz Piaseczny z D-Link Polska.

Badanie przeprowadzono w maju 2009 roku, jest metodologicznie podobnie do przeprowadzonego rok temu. 47 procent badanych zadeklarowało, że korzystają z Internetu; rok temu było to 40 procent.

Źródło: Serwisy społecznościowe – chcemy tylko polskie!, D-Link Technology Trend, 28 lipca 2009.

Raport jest także omawiany w:

  1. Tomasz Boguszewicz, E-społeczności na zakręcie, Rzeczpospolita, 29 lipca 2009.
  2. Mariusz Koryszewski, Portale społecznościowe w Polsce? Nasza Klasa rządzi i dzieliGazeta.pl, 29 lipca 2009.
  3. Paweł Lipiec, , Nie znamy serwisów społecznościowych?, WebFan.pl, 30 lipca.

O tym samym badaniu: Jakie tworzenie treści?


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.